czwartek, 13 lutego 2014

Zimowy sen

Witam wszystkich po długiej przerwie. Pragnę zapewnić, że żyję i mam się dobrze, a na moim blogu i stronie internetowej wreszcie zaczną pojawiać się nowe rzeczy. Potrzebowałem trochę odpocząć od tej pisaniny, przemyśleć pewne tematy, które chciałbym poruszać i w ogóle ideę tego wirtualnego miejsca. Poza tym w ostatnim czasie mocno pochłonęła mnie muzyka, a jeden z efektów możecie obejrzeć poniżej. I o nim trochę dziś opowiem.
Zima jest według mnie niezwykłą porą roku. Z jednej strony cała roślinność zasypia przykryta białą kołdrą, w ślad za nią idą niektóre zwierzęta, a więc można by zimę nazwać porą zasypiania czy nawet obumierania. Z drugiej jednak strony, kiedy zasypiamy, dochodzi do głosu inny świat, tłumiony na co dzień przez racjonalne myślenie w tempie życia: świat podświadomości, wyobraźni, marzeń... Wydaje mi się, że ten świat może być najlepiej odkryty zimą właśnie.
Styczeń w tym sezonie był wybitnie wietrzny. Pewnego wieczora siedziałem w mieszkaniu odpoczywając po kolędzie i nie mając nic szczególnego do roboty wsłuchiwałem się w odgłosy ostro dmącego za oknem wiatru. Nigdy wcześniej nie pozwoliłem sobie na tak głębokie wsłuchanie się, wręcz wniknięcie w odgłosy przyrody. I wtedy usłyszałem tę melodię. Melodię, która niosła nadzieję. Może i dziś trudno mi sprecyzować przedmiot tej nadziei, ale słyszałem w tym wietrze - oprócz pewnej dozy melancholii - pokrzepienie. Tak jakby chciał wyszeptać: "Idzie coś nowego". Opisywanie tych wrażeń słowami skazane było z góry na niepowodzenie, wszak poezja nigdy nie była moją mocną stroną. Poza tym ulotność tego zjawiska sprawia, że jego werbalizacja mija się z celem. Postanowiłem zatem oddać moje uczucia i myśli w prostej, muzycznej, gitarowej formie. Jeśli się w nią wsłuchać, odnajdzie się zapis zimowego wiatru niosącego nadzieję. A może i tęsknotę za tymże ulotnym światem wyobraźni.