wtorek, 10 kwietnia 2012

Zmartwychwstanie i wiosna

Pewien kapłan prowadzący kiedyś rekolekcje wielkopostne w seminarium opowiedział historię, która wydarzyła się na katechezie w szkole podstawowej dla dzieci głuchoniemych. Otóż ksiądz, posługując się językiem migowym, mówił dzieciom o tym, w jaki sposób człowiek został wybawiony od grzechu. Nagle jedno dziecko zerwało się z ławki i rozemocjonowane zaczyna "migać": "Ja wiem! Pan Jezus umarł na krzyżu, ale później..." - i tu nastąpiła chwila zawahania, bo dzieciak nie wiedział, jak w języku migowym pokazać trudne słowo "zmartwychwstał". W końcu, ku zdumieniu katechety, "wymigał" słowo: WIOSNA. 
Zapamiętałem tę historię, ponieważ pokazuje niezwykły talent dzieci do upraszczania rzeczy skomplikowanych. Do obrazowego definiowania tego, co trudno zdefiniować. Bo czym jest zmartwychwstanie? Oczywiście, "powstaniem z martwych" - ale co to oznacza dla nas? Kolejne słowo wyświechtane przez teologię. A małe dziecko wie, że chodzi o wiosnę. Czym jest wiosna dla przyrody, tym Wielkanoc powinna być dla chrześcijan - odrodzeniem do nowego życia. Po zmartwychwstaniu Jezusa uczniowie - wcześniej zamknięci w Wieczerniku i pogrążeni w beznadziei - zyskali nowe życie: nową moc, nową odwagę i nową radość.
Dla mnie praktycznie zawsze święta Wielkiej Nocy są czasem po ludzku trudno wytłumaczalnej euforii. Tryskam radością mimo psychofizycznego zmęczenia i niedospania, mimo różnych problemów, które czasem zupełnie znienacka się pojawiają. W tym roku było podobnie - poczułem radość odrodzenia. Pogoda  co prawda zdecydowanie wiosenna nie była, ale w sercu wiosna zakwitła w pełni. 
Korzystając z trwającej Oktawy Wielkanocnej, tego samego życzę wszystkim, którzy to przeczytają - niech Zmartwychwstanie będzie prawdziwą wiosną w Waszych sercach. Amen.

1 komentarz: