niedziela, 1 kwietnia 2012

Wielki Tydzień

Wczoraj po południu rzuciłem okiem na niedzielny grafik i złapałem się za głowę: cały dzień w kościele. "Proboszcz zaszalał" - pomyślałem zaskoczony, ale zaraz potem przyszła inna myśl, niczym głos Mądrości w mojej ogłupiałej łepetynie: "A czegoś ty się spodziewał? Jest Niedziela Męki Pańskiej, ludzie przyjdą pojednać się z Bogiem przed świętami, a do tego przecież jesteś powołany". Stwierdziłem, że ma rację. Poza tym intensywna Niedziela Palmowa rozpoczyna równie intensywny Wielki Tydzień, który przecież (mimo owej intensywności) uwielbiam. Pewnie, że to czas wytężonej pracy - nota bene nie tylko dla księży. Wszyscy zajmują się generalnym sprzątaniem, gotowaniem, szykowaniem wszystkiego, co potrzebne. Ale dla mnie Wielki Tydzień zawsze był i jest czasem pogłębionej refleksji. Wprowadza w ten nastrój opis męki Chrystusa (w tym roku według św. Marka) czytany podczas dzisiejszej liturgii. Tyle razy przecież go czytałem, a dopiero dziś zauważyłem, że jeden z uczniów Chrystusa uciekał z Ogrójca nago (zob. Mk 14,51-52). Może ten fakt nie ma wielkiego teologicznego znaczenia, ale na pewno pokazuje dramatyzm owej sceny. I działa na wyobraźnię (pewnie kobiecą szczególnie).
Uwielbiam Wielki Tydzień. Każdego roku chciałbym go przeciągnąć jeszcze choćby trochę, bo takiej głębi duchowych przeżyć nie ma już żaden czas w ciągu roku. Z drugiej strony jednak to dobrze, bo z większą radością się go przeżywa - i nie powszednieje! Co roku jest to inne przeżycie, inna głębia, inne akcenty, inne zadania, czasem też (tak jak obecnie) inne miejsce. To pozwala na iście wiosenną świeżość duchowych doświadczeń.
Stąd mój mały apel do wszystkich. Duchowej głębi nie pozwoli Wam doświadczyć odkurzacz, trzepak do dywanów, szmata, gary, bigos, jajka, gimnastyka na parapetach, biała kiełbasa, mazurki, baranki itp. Dlatego wieczorem rzućcie to wszystko w cholerę i idźcie do kościoła na czuwanie. Przeżyjcie ten tydzień w świątyni, a zwłaszcza Triduum (z naciskiem na Wigilię Paschalną). Niech Wielki Tydzień będzie naprawdę wielki.

5 komentarzy:

  1. Michale, w każdej dziedzinie niedosyt jest drogą sukcesu, także na płaszczyźnie duchowej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie to samo zauważyłam w Ewangelii w tym roku... I byłam tym bardzo, ale to bardzo zdziwiona:)

    OdpowiedzUsuń
  3. czemu kobiecą....?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z księdzem w 100%. Ja też szczególnie odczuwam charakter Wigilii Paschalnej. Radość i atmosfera jest tak wspaniała, że aż nie chce się wychodzić z kościoła. Do tego dołóżmy jeszcze oprawę muzyczną w naszej parafii- można by śpiewać do rezurekcji. I składanie życzeń po zakończeniu liturgii innym wiernym radującym się ze Zmartwychwstania Pana tworzy niepowtarzalny klimat. Zdecydowanie najpiękniejsza Msza Św. w roku.

    OdpowiedzUsuń