czwartek, 23 lutego 2012

Młodzież i Sakrament Bierzmowania

W chwili obecnej zajmuję się intensywnie przygotowaniem młodzieży do bierzmowania. Zostaliśmy wszyscy nieco zaskoczeni bliskością terminu, ale biskup ma tego sporo, więc trzeba się dostosować. Nie będę pisał o samym przygotowaniu, bo co parafia to obyczaj, sam zresztą testuję jeszcze różne formy i powoli kształtuje mi się jakiś tam optymalny obraz tego, co można zrobić, żeby młodzież wiedziała "co to i po co".
No właśnie. A dlaczego w ogóle młodzież? Myślę, że to jest podstawowe pytanie - czemu Sakrament Bierzmowania ma się odbywać w tym a nie innym wieku kandydata? Wszyscy przecież wiedzą, że to jest porażka - kandydaci są niedojrzali, nierzadko w ogóle nie wiedzą co to jest, a dwa dominujące argumenty, dla których lecą do bierzmowania jak pszczoły do miodu są następujące: "bo rodzice kazali" oraz "bo mi to potrzebne do ślubu". Poza tym czują się w pewnym sensie przymuszeni, gdyż do sakramentu idzie prawie cała wataha z klasy czy z podwórka, stąd też głupio by było, gdyby któryś nie poszedł. A efekty są takie, że po bierzmowaniu nie zobaczymy już ich w kościele. Nawet mówi się gorzkim żartem, że "biskup wybierzmował ich z kościoła".
Dlatego moja prywatna opinia jest następująca: Sakrament Bierzmowania powinien być kompletnie oddzielony od wieku. Czyli nie powinien odbywać się na zasadzie Pierwszej Komunii Świętej, gdzie idą całe drugie klasy z podstawówki, ale raczej na zasadzie Sakramentu Małżeństwa - chcę, jestem przekonany, więc zgłaszam się do proboszcza i rozpoczynam przygotowanie, które odbywałoby się w takim wypadku na wzór kursów przedmałżeńskich z jakąś określoną częstotliwością. W takiej opinii utwierdzają mnie rozmowy z kandydatami "starszymi", czyli takimi, którzy w gimnazjum zbuntowali się i nie poszli, a po paru latach stwierdzili, że jednak by chcieli i sami się zgłosili. Oni mówią, że dobrze się stało, ponieważ mają okazję przyjąć ten sakrament bardziej świadomie i dojrzale. I o to chodzi. Co prawda - jak głosi teologia scholastyczna (św. Tomasz z Akwinu i in.) - sakrament jest skuteczny ex opere operato, czyli przez sam fakt jego udzielenia, ale jego owocność zależy od dyspozycji przyjmującego. Przekładając to z teologicznego na nasze: im bardziej świadomie i otwarcie podejdę do sakramentu, tym większe owoce przyniesie on dla mojej wiary. Czas więc skończyć z masówką i dążyć do normalności, inaczej będzie można to wszystko o kant dupy rozbić.

5 komentarzy:

  1. dokładnie! z tym, że w późniejszym wieku też czasem brany tylko dla ślubu... i tu pojawia się następny problem - po co ślub? ja jestem za tym, żeby ślub brać tylko jeśli czuję się potrzebę sakramentu, a nie dla tradycji czy dla Babci... a i jeszcze jedno? nie da się ślubu oddzielić od bierzmowania? wydaje mi się ono zbyt ważne by dawać je tak łatwo jak ślub... (co też niestety...) ze ślubem też powinno być trudniej... Amelia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwie sprawy Agato trzeba tutaj wyjaśnić.
    1. Kodeks Prawa Kanonicznego mówi tak w Kan. 1065 - § 1.: Katolicy, którzy nie przyjęli jeszcze sakramentu bierzmowania, powinni go przyjąć przed zawarciem małżeństwa, gdy jest to możliwe bez poważnej niedogodności. Co to znaczy? Powinni, to nie znaczy, że muszą. Zasadniczo więc sakrament bierzmowania nie jest "koniecznym" do zawarcia sakramentu małżeństwa, ale "powinien" być przyjęty wcześniej, bo przecież jeżeli nazywa się go sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej, to jak osoba niedojrzała w wierze może przyjąć dojrzale sakrament małżeństwa.
    2. Ważna uwaga! Czym innym jest związek małżeński, a czym innym sakrament małżeństwa. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi tak w punkcie 1123: Celem sakramentów jest uświęcenie człowieka, budowanie mistycznego Ciała Chrystusa oraz oddawanie kultu Bogu. Jako znaki, mają one także pouczać. Sakramenty nie tylko zakładają wiarę, lecz za pomocą słów i rzeczy karmią ją, umacniają i wyrażają. Dlatego nazywane są sakramentami wiary" i drugi cytat, tym razem ze świętego Tomasza (Summa theologiae, III, 60,3): Sakrament jest znakiem, który przypomina to, co było wcześniej, a mianowicie mękę Chrystusa: który uwidacznia to, co dokonuje się w nas przez mękę Chrystusa, a mianowicie łaskę; jest znakiem profetycznym, to znaczy zapowiadającym przyszłą chwałę". Dlatego właśnie sakrament małżeństwa jest czymś więcej niż same małżeństwo, bo jest aktem wiary... ma on urzeczywistniać i ukazywać miłość Boga do człowieka w tej oblubieńczej relacji, a miłość i siłę do jej urzeczywistniania czerpać od samego Boga. W tym sakramencie uczestniczą więc trzy osoby: małżonkowie i Bóg - to w zasadzie pięć osób xD. Jeżeli więc powaga sakramentu jest tak wielka trudno jest go sobie wyobrazić bez dojrzałości wiary, która potwierdzona i wzmocniona zostaje w sakramencie dojrzałości chrześcijańskiej. Konkluzja... nie tylko powinno się przyjąć bierzmowanie przed "ślubem", ale nawet bardzo powinno. Niemniej nie jest to nadal konieczne.
    Znowu przepraszam, że tak długo się rozpisałem, ale chciałem uniknąć nieporozumień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czym innym jest związek małżeński, a czym innym sakrament małżeństwa" - jednak dla nas, katolików, nie istnieje inny związek małżeński, jak tylko sakramentalny.

      Usuń
  3. Looke - no i masz świętą racje. Chodzi mi właśnie o to, że zbyt chętnie "rozdaje" się sakrament małżeństwa bez dojrzałości wiary, nawet osobom z bierzmowaniem. Bierzmowanie przyjęte nawet w wieku dorosłym z powodu mniemania, że jest konieczne, bywa niedojrzałe, co za tym idzie sakrament małżeństwa jest też niedojrzały. Dlatego ja wolałabym, żeby sakramentów małżeństwa było mniej, ale żeby były prawdziwe. Choć Kościół pewnie mówi: jest szansa, że się na tę łaskę otworzą, więc skoro jest szansa to trzeba im ją dać... Tak źle i tak niedobrze...

    Co z tym zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie zrobić. Jedynie można apelować do sumień narzeczonych o dojrzałe i otwarte podejście do sakramentu.

      Usuń