wtorek, 28 lutego 2012

Autostopowicze

Kiedyś obiecałem sobie, że gdy wejdę w posiadanie własnego samochodu, będę zawsze zabierał autostopowiczów. Dziś co prawda jest to wymierający gatunek podróżników, ale gdzieniegdzie jeszcze się pojawiają. Podjęte postanowienie uzasadniałem jednym z kluczowych dla chrześcijanina fragmentów Biblii, znanym w teologii moralnej jako "złota zasada postępowania": Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! (Mt 7,12). Byłem w życiu kilkakrotnie zmuszony przez sytuację do polowania na przejeżdżające samochody i wkurzało mnie niezmiernie, że jadący w pojedynkę kierowcy nie zatrzymują się. Co im szkodzi przewieźć gościa kilka czy kilkanaście kilometrów? Oczywiście jestem w stanie zrozumieć obawy, że można trafić na jakiegoś kryminalistę, ale ja osobiście raczej nigdy nie mam takich lęków. Zatem postanowienie wdrożyłem w życie, gdy tylko stałem się posiadaczem czerwonego malucha i faktycznie zdarzyło mi się nim podwieźć kilka przypadkowych osób, nie dokonując przy tym żadnej selekcji. Jednak niestety w miarę stosowania owego postanowienia w praktyce, coraz bardziej opuszczała mnie chęć zatrzymywania się na widok machających ręką ludzi. Zdarzyło się bowiem niejednokrotnie, że do samochodu wsiadał ktoś cuchnący alkoholem (wczorajszym lub dzisiejszym), co czyniło dalece nieprzyjemnym nie tylko fakt zabrania autostopowicza, ale i całą podróż. Po kilku takich doświadczeniach zacząłem baczniej oceniać sytuację. Nie biorę więc łachmaniarzy i dresiarzy, nie biorę ludzi stojących na przystanku PKS, gdy wiem, że chwilę za mną jedzie autobus (bo wcześniej go wyprzedziłem) i nie biorę ludzi stojących w miejscach, gdzie nie da się bezpiecznie zatrzymać. Naturalnie zdaję sobie sprawę, że dokonując takiej selekcji mogę pozbawić transportu kogoś, kto rzeczywiście go potrzebuje, ale w końcu autostopowicz też musi się liczyć z tym, że nie każdy go zabierze. Dziś zresztą miejsce autostopu powoli zajmuje zjawisko określane mianem carpooling, czyli oferowanie przez Internet miejsc w samochodzie w danym dniu na danej trasie. Jest to bezpieczniejsze dla obu stron, choć sprawdza się tylko na dalekich trasach. W kwestii braku transportu gdzieś na wioskach nadal pozostaje ludziom niestety stanie przy drodze z wyciągniętą ręką. Oby tylko byli porządni i trzeźwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz