środa, 8 lutego 2012

Adres meldunkowy

Obowiązek meldunkowy to anachronizm po czasach PRL-u, kiedy to jedynie słuszna władza musiała mieć wszystkich obywateli pod ścisłą kontrolą. W związku z tym przede wszystkim przemieszczanie się ludności podlegało "monitorowaniu" - umyślnie piszę to w cudzysłowie, bo przecież w czasach, kiedy komputer w naszym rozwiniętym państwie był maszyną budzącą zdumienie, zakłopotanie, a nawet wrogość (jako zgniły twór imperialistycznego Zachodu), o prawdziwym monitorowaniu nie mogło być absolutnie mowy. Dziś pozostaje dziękować Bogu, że technologie informatyczne były wtedy mniej dostępne w naszym kraju niż papier toaletowy. Inaczej władza z pewnością nie zawahała by się ich użyć i mielibyśmy do czynienia z inwigilacją w czystej postaci. A tak jedynie społeczeństwo musiało ponosić spory trud zgłoszenia we właściwym urzędzie miejsca swojego pobytu trwającego dłużej niż trzy dni. Trud ów był oczywiście teoretyczny, ponieważ (jak to w PRL-u) ten obywatelski obowiązek był nagminnie łamany i raczej nikt nie zawracał sobie głowy bieganiem po urzędach. Kuriozalność tego przepisu wykpiwał w niejednym filmie czy serialu Stanisław Bareja.
Jednakże jak to często bywa w naszej kochanej Ojczyźnie, ustrój się zmienił, a przepisy nie. Naturalnie wprowadzono drobne korekty, ale nadal obowiązuje nas zameldowanie na pobyt stały lub czasowy. Znacząca różnica w stosunku do poprzedniego systemu jest jednak taka, że państwo dopuszcza możliwość posiadania miejsca zamieszkania (czyli faktycznego przebywania) innego niż miejsce zameldowania (wpisane w dowodzie). Będąc akurat zmuszony przez sytuację do wymeldowania się z poprzedniego adresu (pod którym oczywiście nie mieszkam już od lat) przemyślałem sprawę dogłębnie i wpadłem na genialną myśl, żeby przy tej okazji wynieść się ze Szczecina w ogóle. Mam na Mazowszu miejsce, które jest związane z wieloma cudownymi wspomnieniami, miejsce, gdzie urodził się i wychował mój ojciec, a dla mnie była to od zawsze rezydencja letnio-zimowa, którą ciężko było opuszczać, gdy skończył się czas wypoczynku. Jako dziecko często marzyłem o przeprowadzeniu się tam na stałe, co realnie - rzecz jasna - absolutnie nie wchodziło w grę. Dziś "nadejszla wiekopomna chwiła" (jak mawiał Pawlak) i spełniłem swoje marzenie, przynajmniej od strony formalnej, wykorzystując anachroniczny przepis o obowiązku meldunkowym (który nota bene za dwa lata zostanie zniesiony). Jestem od tej pory oficjalnie mieszkańcem mazowieckiej wioski i bardzo się z tego cieszę, bo zawsze się tu czułem jak w domu. Pozdrawiam więc jako pół-szczecinianin i pół-mazowszanin, dziś z akcentem na to drugie.

3 komentarze:

  1. wieśniak...xD... Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia na nowej drodze życia.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, osiedle Majowe poszło w odstawkę... ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. nie mam dobrych doświadczeń z meldowaniem się w innym miejscu niż się mieszka, niewiele instytucji piszących sprawdza rubrykę "adres do korespondencji", ponadto częsta zmiana dokumentów dość uciążliwa... zatem powodzenia!

    OdpowiedzUsuń