czwartek, 22 grudnia 2011

Sara Tavares

Sara Tavares to piosenkarka narodowości portugalskiej, choć korzeniami tkwi w Republice Zielonego Przylądka. Tworzy i wykonuje muzykę określaną kompletnie nic nie wyjaśniającym mianem world music. Przekładając na nasze, chodzi o pewnego rodzaju muzykę etniczną, przy czym u Sary zauważalne są wyraźnie wpływy afrykańskie. Zresztą jej muzycy też pochodzą z Afryki (nie wiem czy wszyscy).
We wtorek Sara gościła w Szczecinie i zagrała koncert w Hali Opery. Zostałem tam zaproszony przez przyjaciół, więc z radością się z nimi wybrałem. Sam bym się nie zdecydował, bo nie miałem przecież pojęcia kim jest Sara Tavares i jaką muzykę śpiewa. Okazało się, że muzyka ta jest bardzo przyjemna w odbiorze. Instrumentarium stwarza wręcz idealne tło dla niesamowicie ciepłego głosu artystki. Muzyka jest raczej oszczędna w wyrazie: dwie gitary (na jednej z nich gra Sara), bas, perkusja i przeszkadzajki nie silą się na pokazywanie umiejętności czy oryginalnych upiększeń, ale raczej skupiają się na stworzeniu niepowtarzalnego klimatu, na przywołaniu smaków Afryki. Program wtorkowego koncertu miał układ przypominający crescendo. Zaczął się bardzo spokojnymi, klimatycznymi utworami, po czym napięcie i dynamika stopniowo narastały aż do zwieńczenia muzyką bardzo radosną, wręcz taneczną. Wysłuchałem tego z wielkim zainteresowaniem, choć przeszkadzało mi jedno: za cholerę nie mogłem zrozumieć o czym ona śpiewa. Sara zdawała sobie chyba z tego sprawę, ponieważ między utworami po angielsku opowiadała treść piosenki, czasem nawet wyjaśniając znaczenie słów szczególnie intensywnie pojawiających się w tekście, ale to nie to samo, co rozumieć sam tekst. Ja w takich sytuacjach czuję się, jakbym odbierał tylko połowę wrażeń. Coś jak człowiek niewidomy albo niesłyszący albo ktoś, kto stracił kubki smakowe. Czegoś brakuje. Zawsze traktuję piosenkę jako artystyczną całość - autor po to pisze tekst, żeby coś przekazać. Muzyka natomiast jest wzmocnieniem i upiększeniem tego przekazu. Nie potrafiąc zrozumieć tekstu, gubi się przekaz.
Niezależnie od tego, koncert uważam za udany i bardzo piękny.

1 komentarz:

  1. Ja także pierwszy raz słyszę o tej Pani, fajnie tak niby przypadkowo wpaść na koncert i poczuć coś innego. hey

    OdpowiedzUsuń