środa, 14 grudnia 2011

Humanitarne traktowanie karpia?

Słuchałem dziś audycji w Polskim Radiu Szczecin na temat sprzedaży świątecznych karpi w sklepach. Punktem wyjścia był opis sytuacji (podobno częstej), w której karp zostaje sprzedany żywy, zawinięty w folię. Słuchacze dzwoniący do studia podzielali zdanie redaktora, który oburzał się na tak złe traktowanie żywego przecież zwierzęcia. Rozgorzała dyskusja, w jaki sposób zabić karpia, żeby najmniej cierpiał. Okazuje się, że istnieją najrozmaitsze sposoby poza powszechnie znanym i stosowanym gilotynowaniem za pomocą tasaka. Na przykład wędkarz stosuje pałkę dostępną w sklepie wędkarskim. Koleżanka kolegi studiującego akupunkturę twierdzi, że należy wykonać karpiowi nacięcie na czubku głowy o głębokości siedmiu milimetrów, gdyż tam jest móżdżek (??) i ryba natychmiast umiera po takiej operacji. Z kolei fanka śp. Macieja Kuronia zdradziła tajemnicę zmarłego kucharza, który ponoć wpychał karpiowi do pyszczka watę nasączoną spirytusem, co miało powodować natychmiastowy i bezbolesny paraliż układu nerwowego. Zadzwonił też karp, ale nic nie powiedział i szybko się rozłączył. No właśnie: bo czy ktoś wie, co czuje karp i jakiej śmierci by sobie życzył? 
Moim zdaniem jest wiele przesady w tego typu audycjach. Redaktor wielokrotnie powtarzał sformułowanie: "humanitarne traktowanie karpia". Wydaje mi się, że jest to błąd. Nie jestem językoznawcą, ale z tego co mi wiadomo słowo "humanitarny" pochodzi od łacińskiego humanitas (człowieczeństwo) i oznacza szanowanie godności człowieka. Nie wiem, czy stosowanie tego przymiotnika w odniesieniu do ryb ma jakiś sens. Oczywiście też jestem przeciwnikiem znęcania się nad zwierzętami, ale nie popadajmy w skrajności. Rybę trzeba zabić, żeby ją zjeść (podobnie jak inne zwierzęta) i należy to zrobić możliwie szybko i skutecznie. Natomiast nie wydaje mi się, żeby sposób miał wielkie znaczenie. Jedna pani z oburzeniem komentowała scenę, której była świadkiem w Carrefourze. Na stoisku z rybami sprzedawca wyławiał karpia ze zbiornika, po czym zabijał go tasakiem na miejscu i sprzedawał martwego bez głowy. Pani stwierdziła, że to nie do pomyślenia, bo przecież widziały to dzieci. Ja jako dziecko wielokrotnie miałem okazję obserwować na wsi mojego śp. dziadka jak tasakiem zabijał kurę. Kura przez chwilę jeszcze biegała w kółko bez głowy. Jakkolwiek byłem wrażliwym dzieckiem, nie robiło to na mnie specjalnego wrażenia. Wiedziałem, że to konieczne - jedliśmy potem pyszny rosół i mięso drobiowe, a piórami babcia wypychała poduszki. Mama też co roku zabija karpia pływającego wcześniej w wannie - zawija go w gazetę, a potem pierdut młotkiem w łeb. Cała akcja trwa może pół minuty. Nikt się nie zastanawia, czy to karpia boli czy nie boli, bo ktoś i tak go musi zabić. Traktowanie zwierząt jak ludzi jest nieporozumieniem. Dzięki temu rośnie nam pokolenie, które jest wrażliwe na cierpienie konia, psa czy kota, bo akurat ktoś go kopnął, a nie dostrzega cierpienia drugiego człowieka. Zwierzęta mają służyć człowiekowi. Zresztą zgodnie z tym, co powiedział Bóg: Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko (Rdz 9,2-3). I uważam, że nie ma potrzeby przeinaczać Bożego porządku.

3 komentarze:

  1. "Dzięki temu rośnie nam pokolenie, które jest wrażliwe na cierpienie konia, psa czy kota, bo akurat ktoś go kopnął, a nie dostrzega cierpienia drugiego człowieka." Otóż to....

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie. Ja czasem się buntuje jak ludziska w kasie sklepowej wydają grube pieniądze na dobrej jakości karmę dla zwierzaka, myślę sobie, że u mnie trochę zlewek zostaje. A tak wiele dzieciaków nie ma chleba na święta. Oczywiście nie odbieram tego jako niesprawiedliwość, każdy wydaje swoje pieniądze.

    pozdrawiam i zapraszam

    www.ku-rodzinie-szczesliwej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie zupełnie nie obchodzi to, że dziecko nie ma na jedzenie. Ja wydaję swoje pieniądze kupując drogą karmę dla psa, baa mój pies jest alergikiem i je z mięsa je jedynie króliki i jagnięcinę i też je kupuję. Widzisz, to ja ciężko studiowałam i ciężko pracuję, więc mogę robić z pieniędzmi co chcę. Kiedy ja byłam biedna, a ludzie nigdy nie zrobili dla mnie nic dobrego, kiedy co chwilę jako naiwna byłam wykorzystywana, kiedy ktoś bardzo mocno mnie skrzywdził nauczyłam się, że ludziom nie daje się nic za darmo. Ja kocham zwierzęta, jak widzę, że dzieje się komuś krzywda to pomogę, ale jestem wrażliwa na cierpienie psów, kotów i karpia i się tego nie wstydzę. One są mniejsze, bezbronne, a to ludzie je krzywdzą. Ludzie są bezwzględni i ja się tego trzymam.

      Usuń