niedziela, 18 grudnia 2011

Domowy Kościół

Miałem dziś spotkanie kręgu Kościoła Domowego, więc cosik o tym napiszę. Kościół Domowy to wspólnota założona przez Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, wywodząca się z ruchów oazowych. Gromadzi ona małżeństwa, które pragną rozwijać i pielęgnować swoją wiarę. Formacja polega na spotkaniach w tzw. kręgu (jest to wspólnota kilku małżeństw najczęściej z jednej parafii) raz w miesiącu. Ale faktyczną podstawą formacji są rekolekcje Oazy Rodzin, na które każde małżeństwo powinno pojechać przynajmniej raz w roku. Przeżywa się tam 15 dni intensywnego programu duchowego: modlitwa, konferencje i nabożeństwa. Jest też oczywiście czas dla rodziny (małżeństwa przyjeżdżają z dziećmi), wspólna zabawa i okazja do zawarcia nowych, czasem bardzo bliskich znajomości.
Na moje pierwsze rekolekcje Oazy Rodzin pojechałem jako praktykant przed piątym rokiem seminarium. Odbywały się one w Mrzeżynie w środku sezonu wakacyjnego, a ja jechałem tam swoim czerwonym maluchem pełen obaw, co mnie tam czeka. Nie miałem naturalnie zielonego pojęcia, co to jest Kościół Domowy, czy nie będą to jacyś "fanatycy", czy nie każą mi uczestniczyć w jakichś niezrozumiałych obrzędach dla poranionych ludzi o niezdrowej pobożności itd. Po pierwszym dniu wszelkie obawy odeszły w dal, a ja byłem na wskroś oczarowany. Na początku samą świadomością faktu, że ci ludzie poświęcili prawie cały swój urlop, żeby przyjechać na rekolekcje np. z czwórką dzieci, od rana do wieczora mieć zajęcia (z przerwą popołudniową), mieszkać w bardzo skromnych warunkach, do tego sprzątać (ustalone dyżury), i jeszcze za to zapłacili. Potem, w miarę poznawania tych rodzin, zachwycały mnie ich wzajemne relacje, odniesienie do dzieci, no i osobiste dążenie do prawdy, rozwoju duchowego, pragnienie głębszej miłości do Boga i do siebie nawzajem. Dla mnie to jest wielkie. Wbrew pozorom ci ludzie nie noszą w sobie przeświadczenia o własnej świętości - wręcz przeciwnie: mają pełną świadomość grzeszności, ale mimo to wciąż próbują się rozwijać duchowo. A jakie mają dzieci! Po raz pierwszy w życiu zobaczyłem kilkuletnie dziecko, które żyje jak prawdziwy chrześcijanin. Które samo mobilizuje rodziców do wspólnej modlitwy, a wiedzą religijną przewyższa większość gimnazjalistów. Z tych pierwszych rekolekcji wyjeżdżałem z pełnym przekonaniem, że to jest przyszłość Kościoła i że na rekolekcje Oazy Rodzin będę co roku przyjeżdżał. I tak się rzeczywiście stało. W każde wakacje prowadzę jeden turnus rekolekcji dla Kościoła Domowego i wciąż jestem pełen podziwu dla tych rodzin. Teraz dzięki Bogu mam okazję duszpasterzować także w kręgu rodzin w ciągu roku. Odbieram to jako szczególną łaskę - być wśród tych, którzy chcą być bliżej Boga, bez względu na ogrom codziennych trudów i obowiązków.

3 komentarze:

  1. Haha, pamiętam bardzo dobrze te rekolekcje,o których Ksiądz pisze -byłam wtedy w diakonii wychowawczej i pamiętam, że dużo nam Ksiądz wtedy pomagał, chociażby przy modlitwie z dzieciakami -zwłaszcza tej porannej, kiedy dzieciaki były już pełne energii, a my cały czas z dziewczynami próbowałyśmy się dobudzić. Wspaniałe były te rekolekcje, nawet ze strony takiej zwykłej diakonii wychowawczej :) Do dziś bardzo miło je wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to ciekawe rzeczy Ksiądz piszę. Dwa dni temu z Żoną byłem na pierwszym takim spotkaniu i to samo mówili ehhe. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to kiedyś musimy pojechać na rekolekcje które będziesz prowadził. My też uczestniczymy w kręgu już 3 rok.Pozdrawiamy. Patrycja,Marcin,Amelka i Ala Sęczawowie

    OdpowiedzUsuń